Wyroki Sądów zagranicznych - przykłady

Analiza wyroków zagranicznych w temacie kredytów pseudofrankowych oraz naruszanych w ich podstaw prawa a także wielu praw konsumenta

Spis treści :

1. Prelekcja adwokat - Evi Avlogiari [Grecja] w sali kolumnowej w gmachu Sejmu RP Warszawa 7 październik 2016]

2. Zadłużeni we frankach wygrywają z bankami - Chorwacja Hiszpania Bośnia

/artykuł z 2013 roku , (patrz poniżej)

3.Hiszpański Sąd Najwyższy staje po stronie frankowiczów. Jego zdaniem kredyt hipoteczny zawiera w sobie elementy instrumentu finansowego, który powinno się oferować klientom tak samo jak np. inwestycję w fundusz inwestycyjny. (patrz poniżej)

2. Jak sobie radzą z problemem Sądy za granicą ? dr Jacek Czabański <kliknij>

"Grecja - pozew zbiorowy przeciwko Eurobank -  wybawienie dla kredytobiorców frankowych".


    24 maja 2016r. Wieloosobowy Sąd Cywilny I Instancji w Atenach (dla sporów>250 tys. EUR) wydał wyrok, sygn. akt. 334/2016, w sprawie pozwu zbiorowego złożonego przez Urząd Konsumentów - Grecką Federację Konsumentów, Związek Konsumentów – Urząd Konsumentów na Krecie oraz Stowarzyszenie Kredytobiorców posiadających kredyty waloryzowane CHF - przeciwko bankowi EFG Eurobank Ergasis S.A.


    Zgodnie z sentencją wyroku Eurobank otrzymał zakaz stosowania w przyszłości w umowach CHF jakichkolwiek klauzul, które zakładają przeliczanie raty kredytu po kursie z dnia jej zapadalności. W przypadku wcześniejszej spłaty, Bank ma również zakaz przeliczania pozostałego do spłaty kapitału na EUR po kursie z dnia ostatecznego rozliczenia kredytu. Sąd zakazuje ponadto bankowi wprowadzania i stosowania w przyszłości jakichkolwiek klauzul, które w przypadku restrukturyzacji długu lub obniżenia rat kredytu zmuszają klienta do uznania wyliczonego zadłużenia, wyrażonego w CHF jako prawidłowego i ostatecznego. Ponadto, Eurobank został zobowiązany do akceptacji spłaty rat w EUR po kursie z dnia udzielenia kredytu, a nie z dnia zapadalności raty. Eurobank ma zakaz wypowiadania umów kredytobiorcom, którzy spłacali raty w walucie EUR po kursie z dnia udzielenia kredytu, a w przypadku wypowiedzenia, pozostałe do spłaty zobowiązanie nie może być przeliczone na EUR po kursie z dnia wypowiedzenia.
    Na koniec sąd nakazuje bankowi przeliczenie wszystkich kredytów CHF po kursie z dniach ich udzielenia oraz nakłada na bank karę 3 tys EUR za każde uchybienie powyższym postanowieniom sądu.


    W uzasadnieniu sąd uznał, że Regulamin Udzielania Kredytów Odnoszonych do innych walut (FX loans) musi być traktowany jak Ogólne Warunki Umów banku (GTT) i jako taki musi zostać poddany ocenie pod kątem jego abuzywności (art. 4, cz. 2 Dyrektywy 93/2013). Sąd uznał, że Regulamin Udzielania Kredytów w CHF nie spełnia wymogów transparentności zgodnie z art. 2251/1994, będącym implementacją Dyrektywy 93/13 do greckiego systemu prawnego. Mając powyższe na uwadze, sąd uznał, że zapisy umowy są zrozumiałe dla kredytobiorcy jedynie na poziomie językowym, ale stają się niejasne w zakresie merytorycznego zrozumienia przez kredytobiorcę. Nie posiada on najczęściej  wystarczającej wiedzy, a jego zdolność oceny ryzyka przy zaciąganiu długoterminowych zobowiązań jest przeciętna" -w szczególności co do mechanizmów związanych z funkcjonowaniem rynku walut, metod ustalania ich kursów, czy związku pomiędzy tymi mechanizmami a innymi zapisami w umowie dot. udostępniania środków do dyspozycji kredytobiorcy. Tym samym , kredytobiorca nie może oszacować ryzyka walutowego zawieranej umowy, szczególnie jeśli dotyczy to zobowiązań długoterminowych. W konsekwencji, sąd uznał Regulamin udzielania kredytów w CHF za niezgodny z zasadą transparentności. Umowy analizowane w przedmiotowej sprawie nie zawierały żadnego ostrzeżenia o wysokim ryzyku walutowym, które zostało przerzucone w całości na kredytobiorców.


Ponieważ we wspomnianym pozwie, którego przedmiotem nie są okoliczności towarzyszące zawieraniu konkretnych umów objętych tym pozwem w przeszłości, a jedynie ryzyko, jakie niosą ze sobą te umowy na przyszłość, oczywistym jest, że konsumenci nie wiedzą, że biorą na siebie ryzyko ewentualnej deprecjacji czy rewaluacji kursu EUR do CHF, skoro miesięczna rata jak i kapitał kredytu zależą nie od jednego, ale od dwóch kursów wymiany walut (kurs kupna i kurs sprzedaży) nie jednej, a dwóch walut, na które z kolei wpływ mają zmienne czynniki ekonomiczne, takie jak kierunek rozwoju: gospodarki Szwajcarii (której walutą jest CHF), gospodarki Unijnej i gospodarki światowej. Wpływ mają tutaj czynniki nadzwyczajne (wysokość eksportu, poziom inwestycji, zmiany polityczne, wojny, itp.) mające bezpośrednie przełożenie na powyższe czynniki ekonomiczne. Oczywistym jest więc, że ryzyko walutowe jest większe po stronie kredytobiorców. Wiedza ta, ogólnie znana profesjonalistom w środowisku bankowym i finansowym, niekoniecznie jest udziałem konsumentów, którzy nie są biegli z wiedzy w zakresie mikro- i makroekonomii. Sąd stwierdza, że bank, pomimo świadomości wysokiego ryzyka walutowego, nie spełnił należycie obowiązku informacyjnego, wynikającego z ustawy nr 2501/2002 Centralnego Banku Grecji, zgodnie z którym obowiązek informacyjny musi bezwzględnie obejmować:
"w przypadku kredytów odnoszonych do walut obcych, by informacja o wpływie potencjalnych zmian kursów walut lub stóp procentowych na wysokość rat kredytu była zrozumiała, kredytodawca musi przedstawić przykłady kształtowania się wysokości rat (kapitał + odsetki) uwzględniające:


a) najniższy w okresie ostatnich trzech lat kurs wymiany walut, do których odnosi się dany kredyt


b) najwyższy w okresie ostatnich trzech lat kurs."


Informacje w tym zakresie przekazywane klientom przez pozwanego nie spełniały tych wymogów. Konsumenci nie byli wystarczająco informowani o wadze ryzyka walutowego, które jest szczególnie istotne w przypadku zobowiązań długoterminowych.


Mimo, iż pojęcie kursu wymiany walut jest ogólnie znane i obecne w życiu codziennym, chociażby poprzez nabywanie importowanych produktów czy podróże zagraniczne, nie oznacza to, że będzie ono tak samo zrozumiałe, jeśli będzie stanowiło podstawę mechanizmu wyliczania rat i kapitału kredytu w walucie obcej, szczególnie, że nie dzieje się to jednorazowo, ale wielokrotnie przez bardzo długi okres czasu. Z tego powodu obowiązek informacyjny banku nie może ograniczać się do abstrakcyjnego lub ogólnego pojęcia ryzyka walutowego. Przeciwnie, powinien on bezwzględnie zawierać:


- upewnienie się, że klient posiada wystarczającą wiedzę zanim zdecyduje się na umowę odnoszącą kwotę zadłużenia do waluty obcej


- ostrzeżenie przed podejmowanym ryzykiem poprzez pokazanie przykładów w warunkach niekorzystnego wzrostu kursu wymiany walut, tak, aby było ono zrozumiałe dla kredytobiorcy, a nie tylko dla banku


- informowanie o możliwych negatywnych konsekwencjach wynikających z warunków umowy, np. w przypadku wcześniejszej spłaty lub wypowiedzenia umowy przed jej wygaśnięciem


- informowanie o koniecznym posiadaniu przez klienta umiejętności monitorowania rynku walut


- pozyskiwanie nowych klientów zgodnie z zasadą "odpowiedzialnego" udzielania pożyczek


Przedstawianie do podpisu uprzednio przygotowanych dokumentów nie może być uznane za równoznaczne ze spełnieniem przez bank obowiązku informacyjnego. Bank, pomimo, że był do tego zobowiązany, nie dokonał wystarczającej oceny zdolności kredytowej przeciętnego konsumenta poprzez obiektywną ocenę stopnia jego znajomości pojęcia ryzyka walutowego jakie przyjmuje on na siebie podpisując umowę; przeciwnie, poprzez zaniedbanie obowiązku informacyjnego, do którego bank jako kredytodawca był zobowiązany, a przez który stosując odpowiednie procedury powinien ocenić, komu może zaoferować produkt podwyższonego ryzyka - w ocenie sądu bank nie tylko nie odradzał przeciętnemu klientowi takiego produktu, ale dodatkowo nie informował w należytym stopniu o możliwych negatywnych skutkach takiego kontraktu.
Bazując na otrzymanej, niewystarczającej informacji, oraz kierując się zaufaniem do banku jako profesjonalisty, kredytobiorcy zgadzali się na przedstawione im warunki umowy. Bank nie spełnił obowiązku udzielenia rzetelnej informacji, która mogłaby mieć istotny wpływ na podjęcie decyzji przez przeciętnego konsumenta. Z drugiej zaś strony, klient ufał bankowi.
    Program ubezpieczenia miesięcznych rat również nie zawierał informacji dla kredytobiorcy na temat dostępności i warunków odnowienia ubezpieczenia na kolejny okres. Zasady odnowienia przedmiotowego ubezpieczenia były niejasne i niewystarczająco transparentne, gdyż bank stosował do przeliczenia kurs waluty inny od obowiązującego w dniu uruchomienia kredytu, a w szczególności kurs obowiązujący w dniu odnowienia ubezpieczenia. Co więcej, w całym okresie objętym ubezpieczeniem nie poinformowano klienta, że ubezpieczenie to dotyczy tylko rat kredytu, a nie całego kapitału pozostałego do spłaty, co dodatkowo obciążało kredytobiorcę i zmuszało do wydłużenia okresu kredytowania, a w konsekwencji, nawet w trakcie obowiązywania ubezpieczenia, doprowadziło do powszechnego obarczenia kredytobiorców ciężarem związanym z wahaniami kursu wymiany walut.
    Zawarta w umowach klauzula dot. zastosowania kursu wymiany walut również nie była wystarczająco transparentna. Przeciętny klient ma bowiem prawo oczekiwać, że jeżeli będzie spłacał raty zgodnie z harmonogramem, jego dług będzie malał a nie rósł, co ma miejsce w związku ze zmianą kursu wymiany EUR do CHF. Równowaga praw i obowiązków obu stron kontraktu jest wysoce zachwiana na niekorzyść kredytobiorców. Badane Ogólne Warunki Udzielania Kredytów banku przeczą naturze udostępnionego produktu i celowi, jaki powinien spełniać, przez co można poddać w wątpliwość ważność całej umowy. Szczególnie rażąco zignorowano fakt, że przeciętny klient ma zakorzeniony w umyśle powszechny obraz mechanizmu funkcjonowania pożyczki - spłacamy raty, nasz dług maleje.
    Sposoby wprowadzania zmian w tracie wykonywania umowy, mających wpływ na zobowiązanie kredytobiorcy, są określone w sposób niejasny. W umowach brakuje informacji, że dwa zmienne czynniki  (tj. stopy procentowe i kurs wymiany walut, zwłaszcza w przypadku umów długoterminowych) mają wpływ nie tylko na miesięczną ratę kredytu, ale na cały kapitał pozostały do spłaty, który jest podstawą wyliczania wysokości rat w EUR, a więc czynniki te pozostają niemożliwe do określenia. W konsekwencji, całkowity koszt kredytu staje się niemożliwy do określenia.
W ramach uczciwych praktyk rynkowych, gdy drugą stroną jest zwykły obywatel, bank ma obowiązek chronić i dbać o interesy swoich klientów. Bank, będący w posiadaniu odpowiedniej wiedzy i mający dostęp do nieograniczonego zasobu informacji jest związany obowiązkiem zachowania równowagi pomiędzy zasadą ochrony słabszych uczestników rynku, a zasadą wzajemnego zaufania pomiędzy stronami kontraktu.


Przypadki będące przedmiotem sprawy, w szczególności przeznaczenie zawartych umów powiązanych z kursem wymiany walut, jak i obecna sytuacja finansowa i społeczna wskazują, że kredyty te nie zostały udzielone konsumentom, którzy chcieli spekulować na kursie CHF jako inwestorzy, tylko zostały one udzielone w EUR osobom fizycznym lub przedsiębiorcom, którzy skorzystali z preferencyjnej stopy procentowej. Celem tych osób nie było zawarcie umów o charakterze spekulacyjnym, np. inwestowanie w zabezpieczenia o zmiennym charakterze, jak np. kursy wymiany walut. Kredyt zaciągany przez konsumenta miał spełniać swoje podstawowe cele, tj. wykorzystanie udostępnionych środków w zamian za ich spłatę aż do całkowitej spłaty zadłużenia. Jednak omawiane Ogólne Warunki Udzielania Kredytów spowodowały zdeformowanie podstawowych celów i funkcji kredytu, ponieważ w wyniku zawarcia umowy, oprócz funkcji finansowania, mamy do czynienia z efektami i finansowymi następstwami o charakterze inwestycyjnym.

Mając na uwadze powyższe stwierdzenia, oraz pamiętając o:


a) zasadach uczciwości w zawieraniu umów, które winny być przestrzegane przez każdą ze stron, a także o dobrych praktykach z nią związanych
b) rodzaju, charakterze i celu przedmiotowych umów
c) interesie stron sporu
d) sytuacji panującej na rynkach finansowych w okresie zawierania przedmiotowych umów
e) fakcie, że konsumenci, tu obywatele Grecji, otrzymali kredyty w EUR i dokonywali spłat w EUR, nigdy zaś nie posiadali franków szwajcarskich
f) fakcie, że pozwany Eurobank nie świadczył żadnych usług w zakresie pośredniczenia w kupnie lub sprzedaży waluty obcej (tu franka szwajcarskiego), oraz
g) o treści art. 806 kodeksu cywilnego [Greckiego], który mówi, że "pod umową pożyczki rozumie się, że jedna strona oddaje do dyspozycji określoną kwotę pieniężną lub inne wymienialne dobra, a druga strona zobowiązuje się zwrócić równowartość tej kwoty w takiej samej ilości lub wartości

sąd orzeka, że wada umów będących przedmiotem sprawy musi zostać usunięta w celu:
- przeliczenia zobowiązań kredytobiorców dla kredytów spłacanych we franku szwajcarskim lub EUR po kursie kupna CHF z dnia uruchomienia kredytu
- uznania roszczeń powoda w zakresie abuzywności przedmiotowych klauzul i usunięcia ich z umów.

Czy ten wyrok można uznać za sukces? Tak.
Jednak w mojej ocenie jest to również problem polityczny i rządy (te odważne) powinny przedstawić rozwiązanie systemowe.


Czy jest to możliwe? Tego nie wiem, ale na koniec odpowiedzmy sobie na pytanie:

co z etyką banków?

Co ze społeczeństwem?

Co z szacunkiem?

Co z prawami poszanowania godności ludzkiej? Co ze współczuciem? Co z zaufaniem? Co ze współpracą? Co z prawdziwymi wartościami w życiu?

Wszystko to upadło. Upadek ten widać nie tylko w Grecji, ale na całym świecie. Nie mamy bowiem do czynienia z kryzysem finansowym, lecz z kryzysem etycznym.


Dziękuję Państwu, 


Evi Avlogiari, prawnik, mediator
www.avlogiari.gr
law@avlogiari.gr 

Hiszpański Sąd Najwyższy staje po stronie frankowiczów. Jego zdaniem kredyt hipoteczny zawiera w sobie elementy instrumentu finansowego, który powinno się oferować klientom tak samo jak np. inwestycję w fundusz inwestycyjny.

[Dla polskieradio.pl wyjasnia Anna Lengiewicz, partner w Kancelarii Lengiewicz, Wrońska, Berezowska i Wspólnicy ]

Z orzeczenia wynika, że kredyt we frankach szwajcarskich jest produktem mieszanym, w którym istnieje część, która jest kredytem i część, która jest instrumentem finansowym pochodnym. Dlatego sąd uznał, że do tego instrumentu mieszanego, który zawiera w sobie elementy instrumentu finansowego i to jeszcze pochodnego, należy stosować przepisy dyrektywy MiFID (ang. Markets in Financial Instruments Directive, dyrektywa w sprawie rynków instrumentów finansowych – przyp. red.), czyli informować klientów bardzo szczegółowo o ryzyku związanym z tego typu produktem – wyjaśnia Anna Lengiewicz, partner w Kancelarii Lengiewicz, Wrońska, Berezowska i Wspólnicy.

Sąd nie unieważnił umowy kredytowej. Równocześnie sąd powiedział, że te zakwestionowane przepisy nie są podstawą do unieważnienia umowy.

[....]

Co ważne, sąd hiszpański w ogóle nie odniósł się do kwestii klauzul niedozwolonych. Odniósł się tylko i wyłącznie do kwestii obowiązków informacyjnych wobec konsumenta – dodaje.

Hiszpański wyrok może mieć znaczenie dla polskich frankowiczów?

- Od momentu wejścia Polski do Unii Europejskiej, unifikujemy ustawodawstwo i ten wyrok na pewno należy pokazać w procesie sądowym....cały tekst tutaj

Zadłużeni we frankach wygrywają z bankami 

Chorwacja Hiszpania Bośnia

/artykuł z 2013 roku ,

autor Magdalena Herman-Milenkovska www.tygodnikprzeglad.pl

Mieszkańcy niektórych państw europejskich, którzy kilka lat temu zaciągnęli kredyty we frankach szwajcarskich i czują się w związku z tym oszukani, zaczynają wygrywać w sądach batalie przeciwko bankom. W lipcu historyczny wyrok zapadł w Chorwacji, są też pierwsze wygrane w Hiszpanii i Bośni. Na Węgrzech rząd Viktora Orbána zamierza pomóc obywatelom i nakazać bankom przewalutowanie kredytów.
4 lipca 2013 r. był dla ok. 100 tys. chorwackich kredytobiorców frankowych wielkim dniem. Sąd gospodarczy w Zagrzebiu stanął wtedy po stronie oskarżyciela, czyli stowarzyszenia ochrony konsumentów Potrošač, które występowało w imieniu zrzeszenia kredytobiorców Franak. Pozew zbiorowy dotyczył ośmiu instytucji: chorwackich oddziałów włoskich banków UniCredit oraz Intesa Sanpaolo, austriackich Erste Banku, Raiffeisena oraz Hypo Alpe Adria Banku, węgierskiego OTP, oddziału francuskiego Société Générale, noszącego tu nazwę Splitska Banka, i rosyjskiego Sbierbanku. Sprawę, która przez chorwackie media została nazwana „Szwajcar”, przez rok z uwagą śledzili zainteresowani nie tylko w kraju, ale i w całym regionie, gdzie tysiące osób również spłaca pożyczki zaciągnięte w szwajcarskiej walucie.

Wielkie zwycięstwo małego człowieka

Podczas procesu zeznawali liczni świadkowie, którzy czuli się oszukani przez banki. – Spłacam kredyt o czasie, ale mniej jem, codziennie mniej – zeznawał w marcu jeden ze świadków, 39-letni Davor Baljak z Puli. Zaciągnął on kredyt mieszkaniowy we frankach szwajcarskich w 2006 r. Początkowo płacił 2,8 tys. kun (1 kuna chorwacka to ok. 0,55 zł), ostatnio jego rata osiągnęła już wysokość 4,6 tys. kun. I choć on i jego żona mają stałe zatrudnienie, to co miesiąc ledwie udaje im się związać koniec z końcem. W tym samym roku zapożyczył się też tłumacz i dziennikarz Slavko Antunović, którego przed podpisaniem umowy kredytowej opiewającej na 975 684 kuny, o stopie procentowej 4,5%, pracownica banku zapewniała, że kurs franka na pewno nie wzrośnie. Miała go przekonywać, że nawet jeżeli tak się stanie, to miesięczna rata zwiększy się co najwyżej o 100-200 kun. Szybko jednak różnica ta wyniosła ponad 3 tys. i podczas gdy pierwszą ratę w 2006 r. płacił w wysokości 4,6 tys. kun, to już w 2011 r. wzrosła ona do 8 tys. – Wszędzie reklamowano kredyty we frankach jako kredyty dla młodych, jako urzeczywistnienie moich snów! Dziś jestem zakładnikiem banku, a egzystencja mojej rodziny jest zagrożona – mówił Antunović.
Zeznania tych oraz wielu innych świadków wpłynęły na decyzję sędziego Radovana Dobronicia, który nakazał przewalutowanie kredytów po kursie z dnia ich zaciągnięcia oraz skonwertowanie oprocentowania na stałe. Do tego, wygłaszając przeszło trzygodzinne uzasadnienie postanowienia, przestrzegł on banki przed arogancją i butą oraz wezwał je, by spróbowały pójść z klientami na ugodę. Ostrzegł, że jeżeli wyrok stanie się prawomocny, może nastąpić zalew pozwów ze strony poszkodowanych klientów, co mogłoby wykończyć każdy bank. Jednocześnie przypomniał, że to oskarżeni odrzucili wcześniej wezwanie Potrošača do ugody i że muszą zrozumieć wagę prawa o ochronie konsumentów.... czytaj cały tekst

Jak sobie radzą z problemem Sądy za granicą ? artykuł dr Jacka Czabańskiego

<kliknij>

Pomysł na kredyty powiązane z kursem waluty obcej zawędrował do Polski przez banki zagraniczne, które wprowadziły tego typu produkt najpierw w Australii (kryzys początku lat 90-tych), a następnie w Austrii, Hiszpanii oraz krajach Europy Środkowo-Wschodniej.

Warto więc się przyjrzeć jak sądy tamtych państw oceniają umowy kredytów, analogiczne do tych spotykanych w Polsce.

Jako pierwszy zostanie omówiony interesujący wyrok Sądu Najwyższego Hiszpanii z 15 listopada 2017 r. (tłumaczenie przysięgłe sporządzone na zlecenie kancelarii adwokata Jacka Czabańskiego), a następnie Sądu Apelacyjnego w Ljubljanie (Słowenia) z 20 grudnia 2017 r. i Trybunału Federalnego (Sądu Najwyższego) Niemiec z 19 grudnia 2017 r. – tłumaczenia przysięgłe sporządzone na zlecenie Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu i zamieszczone tutaj dzięki uprzejmej zgodzie SBB.

Należy zauważyć, że aczkolwiek wyroki te zapadały w różnych systemach prawnych, to w dwóch pierwszych wyrokach podstawą rozstrzygnięcia były przepisy wspólne dla Unii Europejskiej, to jest dyrektywa 93/13/EWG a dla wyroku niemieckiego znaczenie miały podstawowe zasady prawa cywilnego, znów wspólne dla wszystkich państw europejskich.

Dlatego rozumowanie prawnicze zaprezentowane w tych wyrokach może być pomocne również i polskim sądom w rozstrzyganiu analogicznych problemów.

 

Wyrok Sądu Najwyższego Hiszpanii z 15 listopada 2017 r. (tłumaczenie część I oraz część II)
Wyrok dotyczy kredytu denominowanego do jena japońskiego zaciągniętego na cele mieszkaniowe. W wyroku tym SN Hiszpanii potwierdził swoją ocenę wysokiego stopnia ryzyka tego typu kredytów, związane z faktem ciągłego przeliczania wysokości kapitału pozostającego do spłaty. W tym zakresie SN Hiszpanii odwołał się do swojego wcześniejszego wyroku z 30 czerwca 2015 r. (323/2015) (s. 32-34 wyroku).

SN Hiszpanii stwierdził, że niezależnie od wymogów informacyjnych nałożonych przez Dyrektywę 2014/17/UE w sprawie konsumenckich umów o kredyt związanych z nieruchomościami mieszkalnymi, obowiązek transparentności w tego typu umowach istniał już wcześniej, gdyż wynika on z Dyrektywy 93/13/EWG (s. 34 wyroku). Brak transparentności postanowień umowy stanowi o ich nieuczciwości (wyrok TSUE w sprawie Andriciuc z 20 września 2017 r.).

Konstrukcja kredytu powodowała, że bank był obowiązany poinformować powoda o ryzykach związanych z wahaniami waluty nominalnej kredytu. Jak stwierdził SN Hiszpanii

bank

nie wyjaśnił należycie kredytobiorcom, że wahania wyceny waluty obcej w stosunku do euro nie tylko mogły spowodować wahania w kwocie rat kredytu, ale że wzrost tej kwoty mógł osiągnąć tak znaczne rozmiary, że mógłby narazić na ryzyko ich zdolność dokonywania spłat w przypadku silnej deprecjacji euro w stosunku do waluty obcej.” (punkt 26, s. 37 wyroku).

Jak dalej stwierdził SN Hiszpanii:

„percepcja własna przeciętnego konsumenta, który zawiera umowę kredytową polega na tym, iż w miarę płacenia rat kredytowych obejmujących kapitał i odsetki, kwota kapitału pozostającego do spłaty w, wraz z nią, obciążenie finansowe, które kredyt stanowi dla konsumenta, będą malały. Niemniej jednak, w przypadku kredytów denominowanych w walutach, jak to ma miejsce w przypadku kredytu stanowiącego przedmiot niniejszego środka odwoławczego, pomimo, iż kredytobiorcy płacili przez kilka lat raty kredytowe, równowartość w euro kapitału pozostałego do spłaty znacznie się zwiększyła, a wraz z nią obciążenia finansowe, które kredyt stanowi dla konsumenta” (p. 31, s. 40 wyroku).

 więcej tutaj <kliknij>